Kosmetyki, perfumy, oleje
Pachnący precel dla ciała i ducha.
Urlop we Włoszech
Wyprawa na urlop nie zawsze musi być 100% udana. Autor opisuje swoje przygody z czerwcowego wypadu do Włoch.
Po czterech latach bez urlopu i utrzymującej się wszechobecnej bryndzy finansowej, zapadła decyzja. Urlop musi wreszcie się odbyć. Nieważne, że namiot jest dziurawy, aparaty zepsute, a sakiewka pusta - wyjeżdżamy. Postanowiliśmy wybrać coś ciekawego, coś co będziemy długo wspominać. Wybraliśmy eskapadę do Północnych Włoch autostopem. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.Podróżowanie autostopem przez kraje Europy Północnej jest bardzo proste. Ludzi charakteryzuje duża przychylność. Wielu z nich w młodości podróżowało w ten sposób i ze względu na sentyment chętnie zabierają autostopowiczów. Pogoda nam dopisywała, więc nawet dłuższe okresy oczekiwania nie były szczególnie uciążliwe. Wykonaliśmy całe masy ciekawych i zabawnych zdjęć i odwiedziliśmy przy okazji kilka fajnych miejsc, których wcześniej nie planowaliśmy odwiedzić.Po dotarciu do celu, co już przyszło nam z trudem ze względu na niechęć miejscowej ludności, okazało się, że ze względu na brak auta jesteśmy praktycznie przykuci do miejsca, w którym postawiliśmy namiot. Samochód mieli tylko wybrani, a jak już go mieli to nie po to, żeby wozić jakiś nieznanych przyjezdnych, którzy przecież mogą pobrudzić tapicerkę, albo nie daj boże zwymiotować na dziurach.Co by nie powiedzieć okolica, w której mieszkaliśmy była przepiękna, wysokie na kilkanaście pięter klify wyrastały prosto z morza. W niedalekiej odległości od brzegu były widzialne postrzępione wierzchołki gór. Niemniej jednak z naszymi możliwościami finansowymi i brakiem auta mogliśmy co najwyżej pooglądać sobie to z boku. Dotarcie do jakichkolwiek punktów widokowych wymagało posiadania samochodu. Niby wiedzieliśmy, że miejscowość nie jest do końca bezpieczna, ale jakoś nie było na co dzień takiego poczucia, aż pewnego pięknego dnia zostaliśmy jak na westernie napadnięci i okradzeni z plecaka fotograficznego i portfeli - pozbyliśmy się naszych ulubionych i kupionych za grube pieniądze aparatu Sony a350 i fachowej lornetki Olympus. To niestety spowodowało, że musieliśmy wcześniej wracać do domu i summa sumarum nie możemy tego urlopu zaliczyć do udanych.
Tagi: aparaty fotograficzne aparaty cyfrowe aparaty podróże
Artykuły o podobnej tematyce:
Jak zaplanować udane wakacje?
Aktywność robotów sieciowych: Google: 3, MSN: 0, Yahoo: 1